Wciel się w Czarownika/Nefilim/Faerie/Wilkołaka/Wampira i pomóż zabijać demony!
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Julie Herondale- córka żyjących legend

Go down 
AutorWiadomość
Julie Herondale
Queen of Angels
Queen of Angels
avatar

Wiek : 22
Liczba postów : 46
Dołączył(-a) : 06/11/2015
Skąd : Nowy York

PisanieTemat: Julie Herondale- córka żyjących legend   Nie Lis 08, 2015 3:51 pm

Imię: Julie
Nazwisko: Herondale- Razem z siostrą, Harmony, są córkami żywych legend: Clarissy i Jace'a Herondale'ów.
Rasa: Dumna Nefilim
Wiek: 19 lat
Płeć: Żeńska
Ranga: Angel Queen
Wygląd*:
Dziewczyna ma kręcone, jasne rude włosy i wielkie, zielone oczy. Jej jasną cerę pokrywają drobne piegi, ale nie ma ich tak dużo jak matka. Kształt twarzy ma trójkątny owalny. Jej ramiona i nogi są szczupłe, jednak odpowiednio umięśnione. Jej brwi są grube, nie są krzaczaste i mają ładny kształt. Delikatny kształt ust odziedziczyła po ojcu, tak samo jak wyraźne kości policzkowe, długą, chudą szyję i odrobinę drwiący uśmiech. Zęby ma równe, a nos prosty. Talię ma szczupłą, z delikatnymi zarysami bioder. Nie jest całkiem płaska jak deska, ale to też nie znaczy że ma się czym chwalić. Jest wysoka i chłopcy często się za nią oglądają. Porusza się z wrodzonym wdziękiem po ojcu i kobiecą subtelnością po matce. Wygląda na delikatną, ale potrafi nieźle nakopać. Ma w sobie w końcu więcej krwi anioła, około 75%. W tej chwili ma na sobie czarny strój bojowy Nocnego Łowcy, sygnet Morgensternów na łańcuszku na szyi i włosy rozpuszczone.
Charakter*: Julie jest typową imprezowiczką, ale jest też rozważna. Zawsze ponad wszystko stawia dobro innych a nie swoje. Nie należy do cierpliwych ludzi, mimo że szczyci się wytrzymałością. Jest lekko arogancka. Jest też miła, subtelna, wrażliwa, odważna i czeka na prawdziwą miłość. Potrafi być zadziorna, ale zazwyczaj w szczególności jest przyjacielska, otwarta, ciut nieśmiała, często jest nieobliczalna. Powinna na czole nosić nalepkę z napisem: "Uwaga! Zagrożenie!". Ma szczególny dar... pakowania się i innych w kłopoty! Nie da się żyć ani z nią, ani bez niej. Jest przede wszystkim kochana i troskliwa, a swojej siostrze oddałaby na tacy serce. Kocha ją chyba najmocniej na całym świecie i to daje jej siłę.
Specjalne zdolności*:
-Jako córka Clarissy Herondale, odziedziczyła po niej dar tworzenia nowych runów (może wymyślić jedną runę na 30 postów fabularnych). Potrafi stworzyć runę tylko w sytuacji bez wyjścia, co u niej dzieje się dość często.
-Ma szczególny talent do rysowania, malowania, rzeźbienia i ogólnie sztuki. Bardzo realistycznie potrafi oddać na papierze, czy też innym materiale, wszystkie szczegóły, detale, światłocienie itd.
-Geniusz muzyczny, potrafi zaśpiewać głosem tak czystym i dźwięcznym, że wprawia w euforię. Gra też świetnie na pianinie, a wujek Simon nauczył ją grać na gitarze (był pod sporym wrażeniem jak szybko się uczy).
Historia**:
Julie urodziła się jako młodsza z bliźniaczek w Instytucie Clary i Jace'a Herondale'ów. Zawsze jej autorytetem była siostra, której słuchała bardziej niż rodziców. Mimo że nie były bliźniaczkami jednojajowymi, w wielu sprawach się zgadzały i wspierały. Dorastały razem wśród kochającej rodziny: brata taty, Aleca i jego chłopaka (?) Magnusa, siostry taty, Isabelle i jej męża, wujka Simona, babci Jocelyn i dziadka Luke'a, babci Maryse i dzieci cioci Izzy i wujka Simona. Jednak Julie zawsze żyła w swoim odrębnym świecie magii, lubiła się bawić z wilkołakami, wampirami, czarownikami i Faerie. Była bardzo osobliwym i tajemniczym dzieckiem, jednak każdy uważał ją za uroczą. Pierwszego chłopaka zdobyła, gdy była w wieku, w którym mogłaby chodzić do drugiej klasy. Potem on pobił się o nią z innym, i ten drugi został jej chłopakiem. Przynajmniej cieszyła się z powodzenia u nich... Julie zmieniała chłopaków jak rękawiczki, ale i tak zawsze miała jedną jedyną prawdziwą miłość: konie. Jeździła gdy tylko mogła, raz nawet się zdarzyło, że opuściła trening! Kochana siostra jak zwykle ją kryła, ale potem i tak musiała się gęsto tłumaczyć. W końcu rodzice postanowili kupić jej i Harmony dwa wierzchowce. Julie dostała jasnosiwą klacz lusitano. Nazwała ją Jaśmina i kochała jak to dzieci potrafią kochać swoje zwierzęta. Lata mijały, a siostry wyrastały na piękne, wojownicze i dumne Nefilim. Harmony była specem od walki i córeczką tatusia, a Julie zdecydowanie bardziej dogadywał się z mamą i wolała żyć we własnym świecie. Dziewczynki były typowymi psotniczkami, chodziły na obiady do Faerie, wymykały się na dyskoteki do wampirów i robiły psikusy wraz z wilkołakami. Nieraz dostały szlaban i porządną reprymendę od rodziców.
Kilka Wspomnień:
Mama jak zwykle siedziała przy łóżku Julie, w jej pokoju. Była burza, a dziewczynka wyjątkowo bała się piorunów. Teraz kolejny uderzył gdzieś blisko nich. Długie, rude warkoczyki spoczywały na jej plecach. Jej zielone oczy rozszerzyły się ze strachu, a chuda rączka złapała Clary za ramię. Mama pogładziła ją po główce.
-Mamo, opowiesz mi jakąś historię?- Julie wpakowała się na kolana mamy. Jej szara, rozciągnięta koszulka nocna i szorty były na nią jeszcze za duże, ale ona się tym nie przejmowała. Julie zawsze była tą córeczką, która spełniała oczekiwania matki: Dziewczęca, ale bystra i odważna. No właśnie, tylko te pioruny były jej piętą Achillesową. Mama objęła ją ramionami i oparła brodę na czubku głowy, patrząc w sufit.
-Dobrze.- odpowiedziała po dłuższej chwili.- Opowiem ci o pewnej dziewczynce, Nocnej Łowczyni. Mieszkała w chatce, w pięknej krainie, gdzie nigdy nie ma zimy. Wszystko było dobrze, aż pewnego dnia krainę zaczął nachodzić zły niedźwiedź. Pożerał dzieci- Widząc minę córki, poprawiła się-No dobra, wyżerał im cały miód ze spiżarni. Dziewczynka, jak każdy inny, bała się go, spędzając czas, gdy on buszował w jej spiżarni, przykryta po uszy kołdrą. Pewnego dnia dziewczynka zdała sobie sprawę, że przecież jest dumną Nefilim, więc nie będzie uciekała przed byle niedźwiedziem. Tak więc pewnego dnia przyczaiła się w spiżarni, czekając na niedźwiedzia, a gdy przyszedł, przebiła go mieczem. Odtąd nigdy się nie bała.
Julie usłyszawszy koniec, położyła się, poczekała aż mama wyjdzie z pokoju, a potem otworzyła okno. Gdzieś niedaleko znów strzelił piorun, a le ona wdrapała się po ścianie na dach. Widząc, że burza wcale nie jest straszna, tylko piękna, od tej chwili przestała się jej bać.


Pewnego sierpniowego lata Julie i Harmony wybrały się na wycieczkę konną. Konie były w Idrisie, a więc to tam zrobiły przejażdżkę. Nagle drogę zastąpiła im puma. Konie się spłoszyła, ale dziewczyny je szybko uspokoiły i przywiązały wodzami do drzew kilka metrów dalej. Harmony poleciła Julie, aby została. Wyciągnęła miecz, idąc w stronę syczącego przeciwnika. Nagle przed oczami Julie pojawił się Znak: kształtem przypominał rybie łuski ułożone w piramidkę, z pętelką na czubku. Dziewczyna szybko nakreśliła stelą na wewnętrznej stronie dłoni Znak i podeszła pospiesznie do siostry. Odtrąciła ją lekko na bok, uciszając jej protesty i podeszła do pumy. Zwierzę zrobiło wielkie oczy, po czym podeszło do Julie i zaczęło się o nią ocierać, mrucząc. Julie zachichotała, co Harmony skwitowała przewróceniem oczami.

Gdy nastał dzień, że rodzice mieli wyjechać na urlop, Julie stała przed mamą ze smutną miną. Obie z siostrą były już dorosłe, miały 18 lat, co nie znaczyło że dziewczyna przestała kochać mamę. Zerknęła na tatę, który również odciągnął Harmony na bok. Mama położyła dłonie na jej ramionach. Rude włosy Julie były tylko o odcień jaśniejsze od matki. Pod wieloma względami były do siebie bardzo podobne, a Harmony bardziej przypominała jej ojca.
-Jeśli chcecie, możemy zostać-w zielonych oczach matki kryła się troska. Takie same, zielone oczy Julie, były pełne powagi, ale i lekkiego smutku.
-Nie.-Zaprotestowała.- Ten odpoczynek się wam należy.- Widząc uśmiech matki, na jej sercu rozlało się ciepło.
Bardzo cię kocham córeczko. Obydwie was kocham. Mmm... To znaczy, obydwoje was kochamy. Wiesz, bardzo mnie przypominasz. Chciałabym ci dlatego dać to.- Z tymi słowami zdjęła z szyi łańcuszek, na której wisiał sygnet Morgensternów z gwiazdami. Julie wydała cichy okrzyk zdumienia.
-Nie mogę tego przyjąć! Ja...
-Wierzę że będziesz go nosić z honorem.- Z tymi słowami matka się uśmiechnęła i razem z ojcem wyszła z Instytutu, zostawiając córki same. Julie z niedowierzaniem spojrzała na pięść zaciskającą palce na sygnecie, po czym przyłożyła go do serca. W swoim pokoju zawiesiła go sobie na szyi.

Ograniczenia*:
-Niestety, nie potrafi walczyć tak świetnie jak Harmony, właśnie tego jej zazdrości: poruszania się szybko i zręcznie, skakania na wysokość 25m i kondycji jak ich tata.
-Zazdrości również siostrze tego, że ona jest taka mądra i wszystko łapie w lot. Często stoi na uboczu podczas gdy ona i jej koleżanki żartują na niezrozumiałe dla niej tematy, lub przepytywują się z lekcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://worldofshadow.forumpolish.com
 
Julie Herondale- córka żyjących legend
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shadow World :: Pierwsze kroki na Shadow World :: Karty Postaci-
Skocz do: